Posts tagged “Ewa Klepacka

Autodestrukcje

Zwyczajnie pieprzyć? Te autodestrukcje, w sensie.
Rozpierdoliwszy swój własny system i pławiąc się w blaskach zajebistości tych wszystkich wokół ułożonych w kostkę czekolady gniecionej po szwajcarsku, z rękoma w kieszeni Antonina zadrżawszy namiętnie, westchnęła w stronę wstającej plamy słońca, w plastrze ulicy wzrokiem potem szukając miłości nuciła wielkie piosenki o małych uczuciach. Antonina nosiła kwieciste spodnie z szerokim stanem (niech będą Ci wszyszcy właśnie tu i ówdzie poświęceni), w których modląc się o stan ducha dogaszała niedopałki uczucia w sercu. Chłodną ciszą wypełniając przepastność chwili, w której trwała – Antonina wcale nie była dziwna, była jedyna w swoim rodzaju. Pół otwartymi oczami spożywała czerwone herbaty i ładnie wyglądając przez okno swojego siedmiopiętrowego bloku przeczesywała włosy bladymi palcami. Czasami płakała, w niedosycie życia, świata i pochodnych, które układając się w uśmiech powinny trwać gdzieś tuż obok, na wyciągnięcie ręki przecież. Pewnego dnia, Antonina spacerując brzegiem swojej wyobraźni odkryła Tę Właśnie Prawdę i wyciągnąwszy pogniecioną kartkę papieru spomiędzy krzywo ułożonych książek postanowiła napisać swoją historię.
Ułożywszy się wygodnie w lewym wgnieceniu zielonej kanapy, Antonina zrobiła się mała – zrobiła się mała i mieszcząca się w dłoni.
I zapaliła małego papierosa, poprawiła mały pierścionek i zapłakała mało. Antonina umarła. (…)



Zupełnie półprzytomnie, z półkubkiem półkawy i półprzemijaniem półczasowym na półramieniu, jesteś półbogiem tylko.

Potrzebuję Ludzi – łapczywe i zachłanne jest moje portretowanie ostatnio.
Jakbym ich zbierał i mówił, że są dla mnie ważni tylko dlatego, że są ludźmi – nie muszą nic więcej.
Siedzę i patrzę. Ale chyba o to mi zawsze chodzi.

/Na zdjęciach Ewa, którą fotografować najzwyczajniej na świecie kocham :)


Ba’Rock, Nie Ba’Rock / FashionVaria

Udało się!
Długo czekałem na takie zdjęcia – w zasadzie nigdy wcześniej nie było okazji do plenerowych zdjęć typu fashion współorganizowanych
z mocną ekipą pod postacią fryzjerów, stylistek i wizażystek – momentami w jednej osobie !
Sześć godzin, sześć stylizacji, trzy modelki i mnóstwo pomysłów na zdjęcia w przyszłości !

Fryzjer – Ewa Klepacka
Make-up – Ewa Klepacka
Stylizacja – Ewa Klepacka
Modelka – Alicja

Fryzjer – Krzysztof Rogal
Make-up – Ewa Klepacka
Stylizacja – Krzysztof Rogal & Ewa Klepacka
Modelka – Monika

Fryzjer – Krzysztof Rogal
Make-up – Krzysztof Rogal & Ewa Klepacka
Stylizacja – Krzysztof Rogal
Modelka – Magda

I tyle.
Jak zwykle lawina zdjęć, ale myślę, że da się to przeżyć? ;)
Pozdrawiam!


Ewa i pastele

Wypluwam płuca.
Czy można wypluwać płuca przy kaszlu zgodnie z zasadami savoir vivre?
Oczami wyobraźni widzę blondynkę imieniem Mariola, która w pozycji siedzącej na kamieniu trzyma w ręku wątrobę, oko jej wisi na żyłce, rękawem wyciera krew płynącą z ucha i mówi: „ohohohohooho, ale sobie kaszlnęłam”.
Więc chyba się nie da, choć powszechnie mówi się, że jedyną rzeczą, której nie da się zrobić elegancko jest wymiotowanie. Coś w tym jest. :)
Angina ropna gnieżdżąc się w moim organiźmie doprowadza mnie do kurwamaćjapierdolizmu powszechnego.
Jest jeszcze kurwamaćjapierdolizm uroczysty, ale o nim kiedy indziej.

Poszukiwanie odpowiedniego „pastelowego presetu” do programu, którego używam przy obróbce zdjęć zajęło mi kilka miesięcy.
I kiedy już zwątpiłem w istnienie satysfakcjnoujących mnie pasteli – znalazły się same, gdzieś w odmętach bułgarskich portali fotograficznych.
Dzisiejsze zdjęcia zrobione były w połowie lipca, i choć część była już wykorzystywana to nie wszysycy mieli je okazje zobaczyć.
Tego dnia włóczyliśmy się z Ewą pstrykając jej retro rower, okolice Dworca Morskiego i opuszczoną wieżę ciśnień.

I tyle.
Na koniec jeszcze zdjęcie Ewy przed użyciem pastelowej obróbki i po.
Myślę, że zdjęcie w pastelach ma to „coś”.

Ciekawy jestem kto, jako setna osoba, kliknie facebookowe „lubię to” ;)
Pozdrawawiam!


Obrazowanie

Poszukiwania snu, toczę półuśmiech. Magiczne herbaty, rozciągnięte w horyzoncie ust słowa, popełnianie. Nadinterpretacja małości.

Nie lubię ściemniać i wymyślać historii dotyczących swoich zdjęć.
Czasami mam w głowie obraz, który muszę zrealizować – obraz bez większego przekazu merytorycznego, znaczenia czy metafory.
Po prostu.

Stylizowała tapirując – Ewa Klepacka.


Ania

/Ania była troszkę spięta ;)

Śpiewa Natalia.
Śpiewa za sprawą Eweliny, która przypomniała mi (nieświadoma) co wieczorne przesiadywanie na czwartym piętrze klatki schodowej w Gdańsku i analizowanie wszelkich emocji, które pozostawiała wtedy Natalia.
Wtedy to Damian analizował zawzięcie razem ze mną – i czasem pojawiali się Ci z piętra niżej i wtedy już wszysycy, bo w kupie było raźniej. Zawsze staraliśmy się być cicho, bo spotkania miały miejsce koło dwudziestej.
Nie lubię okresu z Gdańska, kojarzy mi się z monstrualnie grubym Krystianem wystającym wiecznie przez okno i wychodzącym z mieszkania niezwykle rzadko, a jeśli już to z pomocą kul, bo sam nie był w stanie utrzymać swojego ciała na nogach. Krystian zmarł kilka lat temu, z resztą nie ważne.
Te spotkania na chłodnych, betonowych schodach były jedyną pozytywną rzeczą wtedy.