Posts tagged “fotografia uliczna

Czarnobiałe i Sopockie …

Pomiędzy alegorami jakimiś. Czy coś.
Uniwersalny czas jest pozytywny – najbardziej ten przyszły, rozkładający się szeroko w czternaście dni Wolnego, obfitujące w dużą ilość fotografii naumyślnej.
Bezczelne popłenianie sztuki zaczyna się boleśnie.
Pobudki o piątej rano, z roztrzepanymi głowami ukrytymi w chmurach można być już wielkim artystą.
Ręcę milczące w kieszeniach, głośny dym i stukoty serca.


Późne Wieczory i Wczesne Poranki

Czujnym okiem obserwują mnie koty, jestem uzależniony od dźwięku migawki.


Dosyć ulicznie

Lubię takie chmury. Sprawiają, że człowiek czuje się malutki.


Szybkie spacery

Ciepło i wietrznie. Sztorm będzie.


Czasobrak

Śnią mi się najpierw pewne fragmenty, które potem spotykam na ulicy.


Miejskie zbrodnie

Gdzieś w Gdańsku. Dzisiaj.


Nowy Port

Nowy Port.
Po wczorajszych zajęciach męczymy nogi łażąc gdzie popadnie. Stare magazyny zbożowe cieszą oko swoją subtelną monumentalnością, z Wisłoujścia rozciąga się widok na stoczniowe żurawie, kamieniczki stoją tu jeszcze od czasów wojny. Dzielnica rzekomo pełna pijaków, tajemniczych morderstw i innych rozciągających w kije bejsbolowe, łyse głowy i w ogóle. Nie potwierdzam.


Północ się przykrywa …

Braki snu, plecione z dźwięków powietrze i myśli o tych wszystkich zaległych lekcjach śpiewu.
W weekend zajęcia, pierwszy egzamin, wystawa i koncert Katarzyny Be. na którym porobię z siebie fotoreportera w porwanych dzinsach i pasiastej bluzie.
Muszę kupić trampki, ograniczyć napady samotności, którym towarzyszą słone krople spod powiek, fragmentowo układające się w strużki na policzkach.


Uliczny Niechaos

Fragmenty dnia w formacie .jpg.

Nie lubię śnić głupot nałożonych krzywo na powieki oczu przymkniętych w sen.
Jezioro pstrokatych dłoni prześladuje mnie, mierząc gęstości chłodnego powietrza z północy. Teresa czeka na densytometry, na cienką linię swojego nazwiska na tytułowej stronie pracy zaliczeniowej. (A mnie Sieć pochłania, pajęczyną stron dziwnych, rozłożonych jak nogi tych wszystkich dziwek spod przypadkowej osiemnastki)
Wczoraj było dniem poetyckiego umoralniania się, w podziemnym przejściu kupuję za trzy złote Winiarskiego i Machnickiego –
„deptali ludzie moje powieki”.