Mam okładkę !
„Mam okładkę !” chciałoby się krzyknąć, choć w rzeczywistości jest to raptem maleńki fragment tej okładki.
W czasopiśmie „Takie jest życie” dwie fotografie mojego autorstwa. Strona siedemnasta, wywiad z Pigułą z Gdyni.
I choć Ewelina nie ma 140 cm, choć przekręcili jej nazwisko i zapomnieli podpisać moje zdjęcia -to ja osobiście i tak jest dumny – wszak Ci co mają wiedzieć kto zrobił te zdjęcia – wiedzą. A prasa bardzo często ma takie wpadki :D
W zasadzie to mój taki pierwszy „sukces prasowy” więc tym bardziej jestem szczęśliwy ;)
Nie pozostaje mi nic innego jak zaproszenie wszystkich do najbliższych kiosków i wydanie tego złoty piećdziesiąt.
Pozdrawiam!
Lekkie zabarwienie ślimakowe
Skłamię jeśli napiszę, że planowałem te zdjęcia.
Dobrym przykładem przypadku w fotografii jest sam Nicéphore Niépce – uważany za ojca prafotografii. Dlaczego? Bo i u niego wszystko działo się przypadkiem i gdyby nie On, myślę, nie fotografowalibyśmy.
Przekonany jestem, że gdzieś w świecie na pewno istnieją takie zdjęcia, że ktoś już wpadł na taki pomysł i uskutecznił go na swój sposób. Sfotografowano już chyba wszystko – teraz można tylko nadrabiać postprodukcją i bawiąc się środkami artystycznego przekazu dopełniać obraz swoim „widzimisię”. Na zdjęciach Ewelina zwana Pigułą z Gdyni, gościnnie wystąpili też Kasia i Bastian.
Kasia na tych zdjęciach jest zjawiskowa pod każdym każdym.
I na koniec Bastian, który zdecydował się na sesje na zasadzie Time For Print.
Oprócz udział w moim tzw. wyziewie artystycznym, załapał się też na kilka zdjęć portretowych bez ślimakowych wspomagaczy.
I na koniec jeszcze Kasia.
Udanego weekendu wszystkim!
Piguła z Gdyni
Lubię stan, kiedy obrazy z mojej głowy świadomie przybierają postać rzeczywistą. Bardzo lubię.
Piguła z Gdyni
O Pigule z Gdyni krążą internetowe legendy, sposób w jaki jest odbierana przez większość ludzi utwierdził mnie w przekonaniu, że ma więcej przeciwników, niż zwolenników. Myślę, że sama Piguła zdaje sobie sprawę z tego faktu.
Nazywana dziwką, głupią szmatą, popierdoleńcem i pochodnymi, które układają się w potok mało przyjaźnie brzmiących słów – wytrwale trwa w swoim postanowieniu bycia sławną.
Zaproponowałem spontaniczne zdjęcia – bo niby dlaczego nie?
Należę do ludzi, którzy nie mają w zwyczaju oceniania drugiego człowieka, przez pryzmat (w tym wypadku) kilkuminutowych filmików obejrzanych w sieci. Dlaczego? W samej fotografii umiem „oszukać”, pokazać coś w taki sposób, w jaki chcę żebyście Wy to zobaczyli i pokazuję też tylko tyle, ile sam chcę pokazać. I tak jest mniej więcej z Pigułą. To ona wytycza granice.
Skoro lubi to, co robi – to dlaczego miałby jej ktoś tego zabronić?
Przyznaję, miałem wielkie obawy przed tymi zdjęciami – tak naprawdę nie wiedziałem czego się spodziewać.
Piguła okazała się zjawiskowym stworzeniem, kreatywnym i bardzo innym niż na wszystkich filmach, które zdąrzyłem obejrzeć przed spotkaniem. Szczera i wiecznie uśmiechnięta. I uwaga, nie jest głupia!
Wizerunek, który sukcesywnie sobie stwarza, odkrywa tylko jak bardzo kulejąca jest polska tolerancja.
Przepraszam! Brak polskiej tolerancji.
Mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że Piguła to dziewczyna z ogromnym dystansem do samej siebie, śmiejąca się razem z internetowym światkiem, który ją otacza, ze wszystkiego co zrobi. Bardzo świadomie manipuluje tym wszystkim. Myślę, że to działa na zasadzie : Ty się śmiej plebsie, ja i tak wiem swoje.
Na zdjęciach gościnnie występuje Stefan – dobry przyjaciel Piguły.
Piguła, pozdrawiam! :)
/Za skrajne stylizacje i makijaż odpowiada Piguła.
Zdjęcia w starym Sanatorium Zdrowotnym, wszelkie rekwizyty znalezione na miejscu (oprócz pączka, oczywiście :)).



















































