Ślub Moniki i Sebastiana
Czas na ślub! I pozostając na razie w tej tematyce przedstawiam kilka zdjęć Moniki i Sebastiana.
Z Moniką i Sebastianem, z małymi przerwami, znamy się już od kilku ładnych lat – z siostrą Panny Młodej zrobiliśmy kiedyś kilka świetnych sesji, które do dzisiaj można obejrzeć w moim portretowym portfolio. Współpracę z siostrami wspominam fantastycznie, a z racji odświeżenia naszej, niegdyś intensywnej, znajomości zapowiada się, że w przyszłości obie pojawią się jeszcze na tej stronie.
Na chwilę obecną to tyle – myślę, że pierwsze zdjęcie można potraktować jako małą zapowiedź pleneru ślubnego, który pojawi się tu na pewno w tym tygodniu.
Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam kochani młodzi dużo szczęścia i pochodnych, które sprawiają, że wspólne życie bywa wyśmienite.
Do zobaczenia!
Plener ślubny Eweliny i Marcina
W przedsamku dzisiejszej atmosfery ślubu Pawła i Agnieszki, pozwolę sobie wrzucić kilka zdjęć młodej pary, której ślub odbył się na początku sierpnia.
I choć zdjęcia Eweliny i Marcina gotowe były już w tym samym tygodniu co ślub – dopiero teraz, z racji kilku chwil wolnego, mogę je zaprezentować.
Młoda para chciała poszaleć dość niesztampowo przed obiektywem, więc dogadywaliśmy się w sposób cudowny. Plener częściowo realizowany był w starych magazynach ukrytych w zakamarkach Gdyni.
Foldery ze zdjęciami pękają w szwach – czasami żałuję, że doba ma tylko dwadzieścia cztery godziny.
I Bóg …
I Bóg stworzył koty niebieskie, nieczułe i zimne, flegmatycznie przyglądające się ogółowi.
Moja rzeczywistość jest w chwili obecnej powyginana, mieści się w łupinie jednego słowa, może dwóch.
Ślub Sylwi i Mariusza
Pamiętacie mega szybką sesję narzeczeńską Mariusza i Sylwii? Otóż w minioną sobotę zostali małżeństwem i mi przypadła przyjemność sfotografowania tej historii.
Mariusz był moim wykładowcą, uskuteczniał wyjścia plenerowe na zajęciach praktycznych i bardzo często na zajęciach kończył każde zdanie „tak?” ;)
O tym, czym zajmuje się Sylwia głośno się nie mówi. Już sama nazwa instytucji przyprawia przedsiębiorczych ludzi o lekkie kołatania serducha. Sylwia twierdzi, że wcale nie jest służbistką :) A w dniu ślubu – najspokojniejsza panna młoda, jaką miałem okazję poznać.
Było przyjemnie, bezstresowo i zabawnie.
Dość szybki plener odbył się częściowo przy, przypadkiem odkrytym, domu cieniowym i częściowo na tyłach kościoła, gdzie księża sadzą pomidorki i inne zielone krzewy. Plener pragniemy powtórzyć, bez pośpiechu i po powrocie państwa młodych z Turcji.
Dużo szczęścia kochani!





























































































































