Posts tagged “Przyjrzyj się! Modernizm Gdyni

Miasto mi się pali !

A z racji tego, że pali się dosyć intensywnie – postanowiłem jutro wyjechać.
Do dziewczynki z kurami, rozpadających się schodów na strych i polnej ciszy.

Muzeum w moim mieście wystawia prace mojego autorstwa.


Cieplej

Zmieniasz się, mówisz.
A my wracając w szare rzeczywistości rozpięte w oknie, powtarzamy głośno że tak tak naprawdę wszystko nam się śniło. I, że jesteśmy nieprawdziwi, i drżymy pod kołdrą z tego zimna i strachu, oddychamy na pewno. Walk, walk … passion.

/Wernisażowo.

Dzięki wszystkim!


Magazyn Długoterminowy

Uśmiechy.
Zbieram materiał fotograficzny na wystawę o Gdyńskim Moderniźmie dla Urzędu Miasta od ponad miesiąca.
I powoli zbliżam się ku końcowi, cały ten czas można nazwać bardzo urozmaiconym.
Na klatkach schodowych Moherowe Kobiety w bardzo podeszłym wieku wyzywały mnie od złodzieji („Pan pewnie mieszkania chce opierdolić!”), Prezes pewnej firmy mieszczącej się w zabytkowym budynku myślał, że jestem dziennikarzem TVN, który poszukuje kolejnej afery spożywczej i dlatego biegam z aparatem uwieszonym na szyi. Inny dyrektor innej firmy przy swoim ciężkim, drewnianym biurku w oparach dymu papierosowego (scena niczym z filmu o mafii) stwierdził, że po Jedenastym Września to teraz wszysycy uważają (wszak w fotograficznej torbie mogę mieć bombę), zostałem też aresztowany przez stróża bezpieczeństwa płci żeńskiej z racji poruszania się po niebezpiecznym terenie bez kasku ochronnego, okularów ochronnych, butów ochronnych i ochronnych pochodnych, o których już nawet nie wspomnę. Poznałem kilku ciekawych ludzi.
Starszego pana, który wpuścił mnie do domu opowiadając, że będzie remont i konserwator zabytków z ramienia Miasta wyłoży część pieniędzy za renowację, Magazyniera dzięki któremu wszedłem do rozpadającego się magazynu z drewna, całe mnóstwo sympatycznych jednostek chroniących zakazane tereny.

Zapowiada się więc cudownie. Wystawa będzie miała miejsce na początku listopada. Zapraszać będe.


Port / Olejarnia


W Porcie

… Pomylony zostaję z dziennikarzem telewizji TVN, rzekomo szukającej kolejnej afery spożywczej.
Musielibyście ujrzeć przerażone miny wszelkich prezesów na widok mojego aparatu, bezcenna rzecz :)


Dworzec Morski

Zimne ptaki jutra, chaos, poranna cisza przypodłogowa. Jestem.


Żółto

Powroty.

(Ruch białej firanki, winogrono na pościeli, dwa święte obrazki wiszące tuż nad drzwiami , módl się za Nami grzesznymi.)

Próbuję się też ograrniać, ręką złapać wszystko złe i dobre i wepchnąć do dużego worka i wyciągać po kolei z nadzieją, że te złe już tam zostaną. I wyobrażam sobie, że lepiej by było gdybym to ja leżał tam tak bardzo spokojny.
Pojawia się szaleństwo, siada na łóżku i drąży kolejną dziurę w głowie, śmieje się, chodzi po korytarzu i trzyma ręce w kieszeniach zielonego szlafroku. Ma niebieskie oczy.
Nigdy nie sądziłem. Nie myślałem. Nie potrafiłem sobie wyobrazić nawet. Wszyscy jesteśmy ślepi.

„Kupi mi Pan cukierki …? ”

Kawy w papierowym kubku, drugie piętro, metalowe łóżka, kilka odcieni bieli i wplecione w to wszystko monstrualne ilości papierosów wypalanych na siedząco, tuż koło rozpadającej się, zielonej ławki. Masz nadzieję, że nie jesteś kimś obcym. Zrozum się, skup się, zastanów się, kiedy masz urodziny, ile masz lat, kiedy ja mam urodziny, ile ja mam lat, co Ci się stało, gdzie jesteś, jaki mamy dzisiaj dzień? Wtorek, uparcie i nielogicznie, boląco, bezlitosna bezsilność rozsadzająca ciało z każdej strony, myślisz mi się już po tym wszystkim, jak to się skończy i będzie dobrze.

(Ruch wiatru za oknem, zielone jabłko w szufladzie, chusteczki, módl się za Nami grzesznymi.)

Powroty do ciała paraliżują, jest intensywnie, tajemniczo i po cichu. Sen przynosi ulgę mówisz, nie boli.

„Myślałam, że jesteś kimś obcym .. Boże..”

Gdybym tylko mógł zrobić ciut więcej, niż w rzeczywistości mogę.


Jesiennie

Od siódmej biegam po modernistycznych klatkach schodowych i dachach.


Modern

„Usta miętowym papierosem…”

Nie wiem jak pisać. Co mówić, jak tłumaczyć i jak próbować zrozumieć. Zamykam się, bo nie wiem jak pomóc.

Wczoraj wyginam się w górę palcami łapiąc sufit, potem zwisając głową w dół wracam do ciała, żeby zaczerpnąć powietrza. Wszysycy jesteśmy chorzy. Stan przejściowy. Tabletki. Dziękuję.

Późno popołudniowa kawa, próbuję wytłumaczyć Mamie, że jej Mama nie żyje, że Jej siostra też. Że nie było u Niej mówiących kotów, że ptaki nie mają trzech skrzydeł, i że nie jest plastyczką z Akademii Sztuk Pięknych, że tak naprawdę była bardzo chora i teraz wszysycy czekamy, aż minie ten dziwny stan. Aż sobie przypomni.
Zimno jest, pod kążdym względem.


Jeden

Chaos objawia mi się podłogowo, pod stopami drążąc dziury wszelakie w kolorze chmur, zatańczysz.
Pod znakiem zapytania używam wykrzyknika, herbaty i ciszy objętej w pasie, przytulonej.
Bywało lepiej.

Rozdwojenie dziś. Zaczytanie, sernik i niebieska kołdra.